Babcine sposoby na urodę

Kto ma większą wiedzę na temat sprawdzonych, domowych sposobów na poprawienie urody, jak nie nasze babcie? One radziły sobie jeszcze zanim na rynek wprowadzono ułatwiające życie kosmetyki. Warto wykorzystać ich doświadczenie.

Jak babcie radziły sobie z wolno rosnącymi włosami? Korzystały z tego, co im oferowała natura. Wystarczyło w tym celu oderwać kilka liści aloesu, a następnie wmasować sok z rośliny w skórę głowy. Aby nie osłabić zbytnio włosów, po godzinie produkt należało zmyć ciepłą wodą. A co jeśli ich włosy były po prostu zniszczone? Wtedy stosowano kurację z jajka, drożdży i cytryny. W mieszance płukano całe pasma. Istniał także sposób na rozjaśnienie włosów. W tym celu używano wywaru z rumianku.

Łupieżu pozbywano się za pomocą parzącej pokrzywy. Jej liście zalewano wrzątkiem, aby po ostygnięciu, powstałym wywarem wymyć skórę głowy. Efekt był lepszy niż po niejednym dzisiejszym szamponie przeciwłupieżowym.
Kilka lat temu także istniał problem wyskakujących pryszczy. Najlepszym na to lekarstwem okazały się drożdże. Pół kostki produktu należało rozpuścić w 3 łyżkach ciepłego mleka i przez pół godziny potrzymać na twarzy. Regularne stosowanie osłabiało trądzik.

Jeśli nasze babcie chciały odświeżyć i wygładzić twarz, wybierały się do lasu. Tam zrywały jak największą ilość jagód. Rozgniecione owoce nakładały na skórę i przetrzymywały około 20 minut. Po zabiegu ich cera była jak nowa.
Dla osób, które miały problem ze zbyt suchą skórą proponowano maseczki z miodu. Około 2 łyżeczki produktu mieszano z taką samą ilością mleka i nakładano na skórę. Ciało było nie tylko dogłębnie nawilżone, ale także przepięknie pachniało.

Mimo, że kilkadziesiąt lat wstecz nie było tak rozwiniętej branży kosmetycznej, to nasze babcie potrafiły sobie poradzić z niedoskonałościami urody. Czasem warto zaczerpnąć ich porady, bo może się ona okazać bardziej przydatna niż wizyta w salonie kosmetycznym.

Kometowanie zostało wyłączone.